Turcja – kraj na dwóch kontynentach
Na skraju Azji i Europy. Tutaj zlewały się i współistniały różne kultury, religie, wierzenia, narodowości. Dawniej Bizancjum,
Konstantynopol, potem potężne Imperium Osmańskie. Dzisiaj kojarzona z Orient
Expressem, Doner Kebabem, Ataturkiem, Okiem Proroka, wczasami last minute,
bazarami, czerwoną flagą i liściastą herbatą.
Tak, oto Turcja.
Którą przedstawię Wam ze strony bardziej wypoczynkowej.
Przeniesiemy się na północne wybrzeża ciepłego Morza Śródziemnego do miejscowości Alanya.
Wsiadamy do samolotu linii SunExpress i już po kilku
minutach kołowania i starcie znajdujemy się 10 tysięcy metrów nad lądem…
Po trzech godzinach szybkiego lotu samolotem z Łodzi
lądujemy na Riwierze Tureckiej, w miejscowości Antalya, na lotnisku, które
swoimi rozmiarami przewyższa nawet warszawskie Okęcie. Udajemy się do kupna wiz
(obecnie są to wizy elektroniczne) i po odbiorze bagażów możemy śmiało udać się
do autokaru naszego biura podróży… Pamiętamy
także o przestawieniu wskazówek zegarków o godzinę do przodu.
Dwie godziny transferu klimatyzowanym autokarem dwupasmówką…
i jesteśmy w hotelu.
Witają nas uśmiechnięci i energiczni Turcy, którzy nie rozwodzą się nad
procedurami meldunkowymi i od razu proponują coś do picia i jedzenia na
początek naszych wczasów. Niektórzy z nich znają nawet polskie zwroty… Pan z
recepcji zabiera nasze bagaże i prowadzi nas do pokoju…
A oto otoczenie budynku hotelowego. Jeśli zależy nam na
zwiedzaniu okolicy bez „luksusów” w hotelu mogę śmiało polecić wybór hotelu 3
lub 4 gwiazdkowego w centrum miasta.
Po dłuższym odpoczynku przychodzi czas na kolację. Cały
bufet aż „jemy oczami”. A po kolacji przychodzi czas na... pokaz tańca brzucha i animacje!
Następnego dnia czas na plażę! Możemy bez problemu zanurzyć
się w ciepłym, momentami wręcz gorącym 27-stopniowym Morzu Śródziemnym. Jednak
pamiętajmy o tym, by wypożyczyć leżak oraz parasole, a także o używaniu kremów
do opalania z wysokim filtrem. Leżenie na ręcznikach na piachu bez
jakiejkolwiek ochrony przed żarem nie jest wskazane i z pewnością długo tak nie
wytrzymacie.
Takie widoki z plaży ;)
Miejsce, które jest na wzgórzu odwiedzimy niebawem. A po
morskich i słonecznych kąpielach warto usiąść i zrelaksować się w jednym z
pobliskich skwerów, które są po prostu przepiękne i obfitują w
śródziemnomorską, turecką roślinność.
A więc pora na wycieczkę! Odwiedzimy potężną fortyfikację
górującą nad miastem Alanya, zwaną przez miejscowych kale. Zamek pamięta czasy
hellenistyczne oraz bizantyjskie a dawniej służył ochronie strategicznego portu
w mieście przed piratami. Całe wzgórze pełniło funkcję rezydencjalną oraz
obronną za czasów panowania seldżuckiego oraz Imperium Osmańskiego. Od
początków XX w. na wzgórzu zaczęły pojawiać się posiadłości prywatne, a zamek
stał się lokalną atrakcją turystyczną. System obronny miasta znajduje się na
wysokości ok. 250 m n.p.m. i składa się ze 140 wież, bastionu oraz mniejszej
Fortecy Wewnętrznej.
Na szczyt wzgórza najlepiej dostać się miejscowym autobusem
(dolmus), który kosztuje 2 liry za osobę (ok. 4.50 zł) w jedną stronę i
odjeżdża spod centrum informacji turystycznej. Jeśli udajemy się większą grupą
warto rozważyć wynajem taksówki.
Jednak wszystko co dobre… szybko się kończy. Po 2 tygodniach
lenistwa czas na powrót do szarej rzeczywistości i lądujemy w deszczowej Łodzi.
Komu mogę polecić Turcję? Z pewnością osobom, które chcą
odpocząć i pozwiedzać (nawet jednocześnie), osobom szukającym tanich destynacji
turystycznych (tydzień pobytu w sezonie w hotelu średniej klasy kosztuje ok.
1600 zł z przelotem i wyżywieniem), miłośnikom historii, architektury, religii
i sztuki.. oraz wszystkim, którzy chcą poczuć klimat i „smak” orientu oraz
znaleźć się przez kilkanaście dni w Azji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz