piątek, 5 maja 2017

Turcja – kraj na dwóch kontynentach



Turcja – kraj na dwóch kontynentach






Na skraju Azji i Europy. Tutaj zlewały się i współistniały różne kultury, religie, wierzenia, narodowości. Dawniej Bizancjum, Konstantynopol, potem potężne Imperium Osmańskie. Dzisiaj kojarzona z Orient Expressem, Doner Kebabem, Ataturkiem, Okiem Proroka, wczasami last minute, bazarami, czerwoną flagą i liściastą herbatą.



Tak, oto Turcja.



Którą przedstawię Wam ze strony bardziej wypoczynkowej. Przeniesiemy się na północne wybrzeża ciepłego Morza Śródziemnego do miejscowości Alanya.


Wsiadamy do samolotu linii SunExpress i już po kilku minutach kołowania i starcie znajdujemy się 10 tysięcy metrów nad lądem…











 

Po trzech godzinach szybkiego lotu samolotem z Łodzi lądujemy na Riwierze Tureckiej, w miejscowości Antalya, na lotnisku, które swoimi rozmiarami przewyższa nawet warszawskie Okęcie. Udajemy się do kupna wiz (obecnie są to wizy elektroniczne) i po odbiorze bagażów możemy śmiało udać się do autokaru naszego biura podróży… Pamiętamy także o przestawieniu wskazówek zegarków o godzinę do przodu.



 

















Dwie godziny transferu klimatyzowanym autokarem dwupasmówką… i jesteśmy w hotelu. Witają nas uśmiechnięci i energiczni Turcy, którzy nie rozwodzą się nad procedurami meldunkowymi i od razu proponują coś do picia i jedzenia na początek naszych wczasów. Niektórzy z nich znają nawet polskie zwroty… Pan z recepcji zabiera nasze bagaże i prowadzi nas do pokoju…


























A oto otoczenie budynku hotelowego. Jeśli zależy nam na zwiedzaniu okolicy bez „luksusów” w hotelu mogę śmiało polecić wybór hotelu 3 lub 4 gwiazdkowego w centrum miasta.

 


















 

 














  
Po dłuższym odpoczynku przychodzi czas na kolację. Cały bufet aż „jemy oczami”. A po kolacji przychodzi czas na... pokaz tańca brzucha i animacje!




 













 



















Następnego dnia czas na plażę! Możemy bez problemu zanurzyć się w ciepłym, momentami wręcz gorącym 27-stopniowym Morzu Śródziemnym. Jednak pamiętajmy o tym, by wypożyczyć leżak oraz parasole, a także o używaniu kremów do opalania z wysokim filtrem. Leżenie na ręcznikach na piachu bez jakiejkolwiek ochrony przed żarem nie jest wskazane i z pewnością długo tak nie wytrzymacie.

 
Takie widoki z plaży  ;)



 
















 

















Miejsce, które jest na wzgórzu odwiedzimy niebawem. A po morskich i słonecznych kąpielach warto usiąść i zrelaksować się w jednym z pobliskich skwerów, które są po prostu przepiękne i obfitują w śródziemnomorską, turecką roślinność.



 



















 




































A więc pora na wycieczkę! Odwiedzimy potężną fortyfikację górującą nad miastem Alanya, zwaną przez miejscowych kale. Zamek pamięta czasy hellenistyczne oraz bizantyjskie a dawniej służył ochronie strategicznego portu w mieście przed piratami. Całe wzgórze pełniło funkcję rezydencjalną oraz obronną za czasów panowania seldżuckiego oraz Imperium Osmańskiego. Od początków XX w. na wzgórzu zaczęły pojawiać się posiadłości prywatne, a zamek stał się lokalną atrakcją turystyczną. System obronny miasta znajduje się na wysokości ok. 250 m n.p.m. i składa się ze 140 wież, bastionu oraz mniejszej Fortecy Wewnętrznej.



















 




















Na szczyt wzgórza najlepiej dostać się miejscowym autobusem (dolmus), który kosztuje 2 liry za osobę (ok. 4.50 zł) w jedną stronę i odjeżdża spod centrum informacji turystycznej. Jeśli udajemy się większą grupą warto rozważyć wynajem taksówki.





 


 
Jednak wszystko co dobre… szybko się kończy. Po 2 tygodniach lenistwa czas na powrót do szarej rzeczywistości i lądujemy w deszczowej Łodzi.






















Komu mogę polecić Turcję? Z pewnością osobom, które chcą odpocząć i pozwiedzać (nawet jednocześnie), osobom szukającym tanich destynacji turystycznych (tydzień pobytu w sezonie w hotelu średniej klasy kosztuje ok. 1600 zł z przelotem i wyżywieniem), miłośnikom historii, architektury, religii i sztuki.. oraz wszystkim, którzy chcą poczuć klimat i „smak” orientu oraz znaleźć się przez kilkanaście dni w Azji.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz